[2005.10.12 12:06:46] Spokojnie, to tylko awaria.

Dziwne jest, że ludzie zaczynają doceniać niemal niezauważalne pierdoły które ich otaczają, dopiero wtedy kiedy ich zabraknie. Taką pierdołą jest między innymi elektryczność, która ni stąd, ni zowąd opuściła mnie podczas porannego sprawdzania poczty wzbudzając we mnie pierwotne uczucia strachu i lęku przed nieznanym. Zostałem bez perspektyw przed czarnym ekranem monitora. Po kilkunastu sekundach, gdy wstępny szok minął, dokonałem oględzin sprzętu w zasięgu wzroku. Żadne z nich nie dawało znaku życia. Z wrodzoną sobie (nie)bystrością opracowałem natychmiast dwa scenariusze które mogły doprowadzić do takiego stanu rzeczy:

a) armagiedon nadchodzi!!!!!!!!!!
b) w lokalnej elektrowni złe rzeczy dzieją się.

Po odrzuceniu pierwszej opcji (nie słychać syren, ludzie nie wybiegają na ulice, ogólnie paniki brak) uznałem że to raczej nic poważnego, więc obstawiłem że w elektrowni coś padło. Co do swojego wyboru nie mogłem mieć wprawdzie pewności, z racji tego że zarówno net/radio/TV, jak i telefon bezprzewodowy nie działają A w komórce w chwili grozy oczywiście padła bateria. Zero kontaktu ze światem. W takich chwilach staram się myśleć optymistycznie (aaaaa, wszyscy zginiemy!!!!! ;P). Panika jest dosyć wyczerpująca, więc stwierdziłem że trzeba coś zjeść. Po zejściu na dno (parter), stwierdziłem że na kawę/herbatę/chińską zupkę nie ma co liczyć, bo czajnik oczywiście jest na prąd. Mikrofalówka i toster zresztą też. Ahhhggrrr (powrót paniki). Po ochłonięciu z niemałym trudem znalazłem w zasięgu wzroku trochę resztek organicznych, które po polaniu odpowiednią ilością keczupu i wsadzeniu w bułkę okazały się zdatne do spożycia. Po zaspokojeniu zwierzęcego głodu stanąłem przed pytaniem co dalej robić. Przez ułamek sekundy pomyślałem aby się pouczyć, jednak tą myśl natychmiast uznałem za herezje i spaliłem na wirtualnym stosie w moim umyśle. Zrobiłem ‘jako taki’ porządek na biurku, aby następnie oddać jednemu z moich ulubionych zajęć, polegającym na dezintegracji (trudne słowo ;P) zakupionych jakiś czas temu hurtowo ołówków za pomącą elektrycznej (na baterie!) temperówki. Gdy tak, z obłędem w oczach i histerycznym uśmiechem obracałem w niebyt kolejne ołówki… elektryczność ponownie zawitała do moich gniazdek (alleluja!) i wszystko po chwili wróciło do względnej normy, aczkolwiek traumatyczne przeżycia po tych dwudziestu kilku minutach bez cywilizacji pozostały we mnie. Po zrobieniu sobie w końcu kawy, ściągnięciu poczty i włączeniu muzyki z kompa uznałem że jednak dużo gorzej byłoby, gdyby ta awaria zdarzyła się wieczorem. Znając moje zdolności manualne za pomocą świecy, czy innego sprzętu podświetlającego puściłbym cały dom (wariatów) z dymem. Dobrze tez, że nie mam syndromu psa Pawłowa, jak co poniektórzy, bo bez światła byłoby wtedy ciężko… ;P

Explore posts in the same categories: Głębokie przemyślenia

2 Comments on “[2005.10.12 12:06:46] Spokojnie, to tylko awaria.”

  1. paweld Says:

    agnueszzz |
    2005-10-22 11:24:29 | 83.26.53.60
    P:

    pawel dE! |
    2005-10-21 20:19:27 | 217.97.91.65
    Obiecuje wszem i wobec, że jak tylko znajdę trochę wolnego czasu, to na pewno popełnię nową notkę. :]

    anioł z procą |
    2005-10-20 17:34:43 | 83.175.144.59
    ty byś mó napisać cóś nowego :] :]

    n-e-x-y |
    2005-10-17 09:46:37 | 158.75.236.66
    cudne :)
    podoba mi się Twój styl pisania

    czekam na więcej! :]

    pozdrawiam

    anioł z procą |
    2005-10-14 10:37:49 | 83.175.144.59
    :]

    anioł z procą |
    2005-10-12 21:42:46 | 83.175.144.59
    kop prądnął !! już rozuemiem :]


  2. [...] zęby i wybaczyłem. Do tego, zapobiegawczo zaopatrzyłem się w dobrego UPS-a i zapomniałem o problemach zasilaniem. Ale jak mówi mój ulubiony prezenter z telezakupów Mango – to nie wszystko! Bo wczoraj [...]


Comment: