2k9 – noworoczne obiecanki-macanki.

No i w końcu mamy nowy rok. Woohoo! Jakie było minione 366 dni – każdy w zasadzie wie (ja wiem). Ale chrzanić – to już przeszłość. I bardzo dobrze. Początek “nowego okresu rozliczeniowego” daję okazję do postawienia sobie mniej lub bardziej głupich (z naciskiem na te drugie) celów do wykonania. Zatem czas na tradycyjną, noworoczną skreślankę Pana Pawła (mocno skróconą w porównaniu z pierwotną wersją):

*dożyję dwudziestych pierwszych urodzin;
*wezmę się konkretnie za naukę i dam czadu na studiach;
*oczywiście świetnie zaliczę obie nadchodzące sesje;
*nadrobię zaległości w oglądaniu filmów
*w związku z powyższym może w końcu rzucę okiem na tego słynnego “Prison Break’a”, bo niektórzy to chyba mnie zlinczują;
*kupię sobie dla żartu kilka elektronicznych zabawek które są mi całkowicie zbędne;
*sprzęt grający zresztą też kupię (może);
*zrobię porządek na ajtjunsowych playlistach, które zsynchronizowane nie są chyba tylko z pralką;
*pobawię się w fotografowanie dla opornych i to tak konkretnie;
*będę kontynuował dbanie o formę (a co!);
*w związku z powyższym zajmę się na poważnie jakimś nowym sportem, albo nawet kilkoma (a co2!);
*utrzymam sztamę z tymi, z którymi naprawdę warto;
*postaram się, aby mi nie odpierdoliło tak jak niektórym;
*umówię się na piwo z kimś, kogo bardzo rzadko widuję i przegadam cały wieczór (nie jeden raz zresztą);
*będę unikał chodzących reliktów z poprzedniego życia;
*przemaluję pokój;
*definitywnie umyję samochód (swój też);
*ograniczę picie schweppes’a (i kawy!) do rozsądnej granicy;
*powstrzymam się od noszenia okularów przeciwsłonecznych zawsze i wszędzie;
*zacznę kłaść się spać o bardziej ludzkich porach (i wstawać zresztą też);
*już nie obudzę się z notebookiem przed sobą (zgroza);
*zaprzestanę modłów do automatów z kawą na mojej wspaniałej uczelni;
*przestanę kilka razy dziennie aklamować w przestrzeń zapchanej ciuchami garderoby klasycznego zwrotu (“nie mam co na siebie włożyć”);
*postaram się nie przekraczać mojego kosmicznego abonamentu w komórce;
*powyrzucam miliardy zaległych SMS-ów ze skrzynki odbiorczej, aby zrobić miejsce na bieżące skandale, romansy i pomówienia;
*nie dam się plastikowej popkulturze;
*wykonam pewien ważny skok;
*oraz kilka mniej istotnych;
*zrobię coś, czego najprawdopodobniej będę bardzo żałował;
*z włosami też coś zrobię;
*pracowicie spędzę wakacje;
*ale znajdę też czas na wypoczynek;
*będę tu częściej pisać, bo zaczynam się cofać (bez nadinterpretacji proszę);
*nauczę się spontanicznie okazywać radość, bo mimo bardzo szczerych chęci nie zawsze mi się to udaję;
*nie zwariuję;
*zaszaleję;
*dam radę;
*krzyknę;
*spróbuję się częściej uśmiechać (bo ponoć jednak potrafię).

I tyle mam do pokazania. Krótko, bo oczywiście to nie jest wszystko – niektóre rzeczy lepiej planować i realizować po cichu. Hello 2009!  

Explore posts in the same categories: Nieskategoryzowane, Zdarzyło się

Comment: